Choć pojęcie „krakowskiego narciarstwa” jest dosyć nowe w polskim słowniku, to jednak ma ono pewien sens. Kraków staje się bowiem potężnym zapleczem dla wszystkich osób, które chcą w okolicy pojeździć na nartach. Problem w tym, że zjawisko to ma jednego zagorzałego wroga. Jest nim oczywiście… brak śniegu!

Gdzie jest śnieg?

Podstolice to jeden z największych, podkrakowskich stoków narciarskich. Jedną z największych zalet tego obiektu jest to, że znajduje się on zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od centrum Krakowa. Problem w tym, że w przedostatnim sezonie tamtejsze stoki świeciły pustkami. No chyba, że tu i ówdzie pokryje je sztuczny śnieg. Pytanie, czy znajdą się amatorzy takiej dość niecodziennej formy „rozrywki”.

Powyższa zależność nie dotyczy wyłącznie Podstolic. Ostatnie zimy są prawdziwym ciosem dla „narciarskiej gospodarki” w okolicach Krakowa. Wysokość tutejszych stoków jest po prostu zbyt mała, by móc się cieszyć stałą, pewną i grubą warstwą śniegu. To nie Tatry, w których na śnieg (zwłaszcza powyżej 2000 m.n.p.m. można trafić nawet w… maju.

Czy to koniec?

Ostatnia zima była znacznie bardziej łaskawa dla narciarskich turystów. W przypadku osób wyjeżdżających wtedy na narty Kraków mógłby być naprawdę opłacalną bazą noclegową. Niestety – nie był on nią. A wszystko przez dobrze wszystkim znaną pandemię koronawirusa, która skutecznie ograniczyła ruch w obrębie podkrakowskich stoków narciarskich.

Co gorsza – budżet zarządców stoków narciarskich wcale nie jest z gumy. Wręcz przeciwnie – stoki trzeba utrzymać również wtedy, gdy nie ma na nich turystów. Mowa tu zwłaszcza o tych podmiotach, które posiadają swój własny sprzęt do odśnieżania i plantowania stoków. Nikt bowiem nie wie, czy za kilka dni ruch turystyczny nie wróci do normy sprzed ograniczeń.

Co dalej?

Na szczęście dla osób, które jadą na narty Kraków wciąż pozostaje atrakcyjnym miejscem do wypoczynku i relaksu po tzw. „białym szaleństwie”. Można jednak odnieść wrażenie, że najbliższy sezon zimowy będzie pod tym względem bardzo istotny. Jeśli również i wtedy nie będzie on udany, to trudno mieć nadzieję, by coś mogło się zmienić na lepsze.

Podsumowując, ruch narciarski w okolicach Krakowa rozbudowywał się przez wiele lat. Dziś jednak stoi on przed poważnym zagrożeniem egzystencjalnym. Co gorsza, coraz mniej osób ma ochotę na takie wyjazdy. Może jest tak dlatego, że ich domowe budżety zostały w ostatnich miesiącach mocno ograniczone? Czy istnieje szansa, by w przyszłości coś pod tym względem się zmieniło?

Więcej informacji znajdziesz na stronie https://agasport.com.pl/narty-cat-2.

Comments are closed.